Co siedzi w daktylu…pestka na pewno, ale czy tylko? 🙂
Daktyl to czyste źródło węglowodanów o niepowtarzalnym, słodkim smaku. Idealnie pasuje do deserów, jako główny bohater bądź dodatek.
Przyglądnijmy mu się nieco bliżej…
Daktyle rosną na palmie daktylowca właściwego. Są źródłem :
* antyoksydantów (dzięki temu wzmacniają naszą odporność)
* błonnika, a także (moi drodzy Weganie!) WAPNIA!

Ponieważ daktyle zawierają w sobie cukry proste, dają nam „szybki zastrzyk energii”. Będą nam pomocne podczas długiej aktywności fizycznej np. wycieczka po górach, długie bieganie czy sporty siłowe.
Daktyle polecam wszystkim bez wyjątku. Dla dzieci, dorosłych i osób starszych. Ze względu na zawartość pomaga zwalczać zaparcia, obniża także poziom cukru i cholesterolu. Idealnie sprawdzą się jako zamiennik słodyczy. Słyszałam, że są też niezłym afrodyzjakiem. 😉

Skąd pochodzi daktyl?
Z Iranu, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Maroko, Tunezji czy Algieru. Uprawia się go także w innych rejonach świata, nawet w Europie.

Ja kupowałam zwykle daktyle z supermarketu. Kiedy ostatnio zamówiłam sobie przez internet daktyle 100% organiczne i 100% ekologiczne zrozumiałam jaki błąd popełniałam. Wierzcie mi na słowo, są milion razy smaczniejsze, większe i pachnące. Na zdjęciu to właśnie one. 🙂
Być może cena jest dużo wyższa niż przemysłowych ale wychodzę z założenia, że lepiej jest zjeść mniej, a zdrowiej.

Polecam! 🙂

4 sztuki (100 g) to 277 kcal